POZYTYWNA DYSCYPLINA W SZKOLE

Jak wielu z Was, Drodzy Nauczyciele, zrezygnowało już z misji kształtowania przyszłych pokoleń przez wykonywanie najważniejszego zawodu świata?
Jak wielu po utarczkach z rodzicami, dyrekcjami i wreszcie z samymi dziećmi po latach starań ma wypalenie zawodowe i chce już tylko dociągnąć do emerytury?
A kto z Was chciałby prowadzić lekcje w sposób łatwy, przyjemny i przy tym z wyraźnymi efektami?
No pewnie, że wszyscy.
Tylko nie wierzycie, że to możliwe.
Otóż jest to możliwe, ale jak to zwykle bywa, nie za darmo.
Pierwszym kosztem jest zmiana sposobu myślenia i długa praca nad wymianą starych nawyków na nowe, lepsze i skuteczniejsze.
Jeżeli, Drogi Nauczycielu, uda Ci się wprowadzić chociaż jeden z nich i zacząć używać nowych sposobów w pracy z dziećmi, nawet w małym zakresie, to zobaczysz wyraźny efekt i będziesz chciał więcej. Wtedy o wypaleniu zawodowym możesz już zapomnieć.

O CO W TYM CHODZI I DLACZEGO POZYTYWNA DYSCYPLINA JEST POZYTYWNA?

Dlatego że tworzy w dzieciach samodyscyplinę, dzięki której Ty, Drogi Nauczycielu, będziesz miał połowę roboty z głowy. Nie będziesz musiał tak bardzo pilnować dzieci, bo będą się same pilnowały. Nawzajem, jedne drugich też, i to bez wzajemnej złości tylko z chęci wsparcia.

Przykład:
Jedną z naczelnych zasad PD jest: nie szukaj winnych, szukaj rozwiązań.
Na ostatnim wyjeździe kolonijnym pierwszego dnia usłyszałem taki tekst: „A Marcin pomalował ścianę flamastrem”.
Odpowiedz: „Co mnie obchodzi, kto pomalował. Zastanówcie się, jak ją umyć”.
Ścianę umyli zmywaczem do paznokci pożyczonym od starszych dziewczyn.

Jeżeli będziesz miał grupę wsparcia w postaci innych nauczycieli, to będzie Ci dużo łatwiej. Ja miałem swoją przeszkoloną kadrę i wszyscy mówiliśmy do dzieci jednym językiem.
W ciągu pierwszych trzech dni udało się całkowicie wyplenić coś takiego jak wina. Jak ktoś coś namieszał, to mówił o tym sam, bez ukrywania, bo wiedział, że jak nie ma winy, to kara też jest bez sensu.
Kadra dla dzieci staje się wtedy bardziej coachami niż wychowawcami. Wychowują się wzajemnie same dzięki wspieraniu się, a Ty, Drogi Nauczycielu, masz lekką i przyjemną pracę.

Oczywiście sytuacja wyjazdu na kolonie z kadrą przeszkoloną w PD jest sytuacją laboratoryjną, bo nikt z zewnątrz nie miesza dzieciom w głowach. Nawet rodzice.

W szkole tak nie ma.
Ale wszystko zaczyna się od małych kroków. Są już szkoły w Polsce, które wdrażają ten system. Następnym krokiem po przeszkoleniu zaangażowanej części kadry jest przeszkolenie i zachęcanie tej części kadry i pracowników placówki, która jest „mniej zaangażowana”. I to jest następny koszt.
Potem zostają do przeszkolenia jeszcze rodzice. Z tym bywa różnie. Ale żeby wszyscy chcieli tak od razu, to rzadkość.
W jednej z amerykańskich szkół zabroniono rodzicom odrabiać lekcje z dziećmi. Kiedy rodzice się zorientowali, że po początkowych kilku jedynkach, dzieci jednak są w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje zadania domowe, to im się spodobało, bo mieli więcej czasu dla siebie. Wtedy na poważnie zainteresowali się PD.

I to są już wszystkie koszty, Drogi Nauczycielu.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
W Stanach Zjednoczonych, w regionach, gdzie wszyscy dorośli mówią do dzieci „jednym językiem”, wszystko idzie już jak z płatka. U nas jeszcze takich regionów nie ma, żeby i wszyscy nauczyciele, i rodzice znali PD. Jest ryzyko, że znajdzie się ktoś, kto zepsuje Twoje starania i namiesza dziecku w głowie, np. wbije go w poczucie winy, z którego, jak wiesz, trudno się wyciąga.

Ale tak jak już wspomniałem, wszystko zaczyna się od małych kroków.

Zapraszam do zapoznania się z książkami dostępnymi na stronie Pozytywnej Dyscypliny, a przede wszystkim z „Pozytywna Dyscyplina w klasie”
Zapraszam też na kursy dla nauczycieli pod tym samym tytułem.

Formularz zapisu na kurs dla nauczycieli
Format: +48-XXX-YYY-ZZZ